Urodziny Królowej Angielskiej/Katastrofa

Dziś, po świętach Wielkanocnych, obchodzonych przez wschodnioobrządkową Ukrainę według innego kalendarza, w sklepie obok domu nie było moich ulubionych papierosów popularnej marki.

— Wykupili — wytłumaczył skacowany sprzedawca i dalej gapił się w telewizor.

Poprosiłem o papierosy innej marki, lecz te także — jak poinformował sprzedawca — podczas świąt wykupili…

Niezrażony tymi porażkami w godzinach wieczorych chciałem wypić za zdrowie królowej angielskiej Elżbiety II szklaneczkę ginu z tonikiem. Jak wiadomo, we wtorek, 21 kwietnia, obchodziła ona swe 183-lecie, a dożyła tak sędziwego wieku, racząc się właśnie ginem z tonikiem.

Gin w lodówce mam. Lubuski. Toniku, niestety, z Polski tym razem nie przywiozłem.Znowu musiałem iść do sklepu.

— Macie tonik? — pytam.

— Jaki tonik? — pyta sprzedawca.

-No, taki do picia… — odpowiadam

-Mamy! — wykrzykuje zadowolony. — Jest gin z tonikiem!

— Ale ja nie chcę miksu ginu z tonikiem, a jedynie czysty tonik! Nie sprowadzacie takiego? — zaczynam się trochę irytować.

— U nas się pije gin z tonikiem — odpowiada niewzruszony.

Wychodzę…

Kułwa, u nas też pije się gin z tonikiem, ale nie taki, jak u was, nie zmieszany z tonikiem w fabryce ginu z tonikiem, ale zmieszany w domu, domowym sposobem, jedna trzecia ginu — dwie trzecie toniku. Najpierw się idzie do sklepu, kupuje się sam gin, a potem kupuje się sam tonik, przynosi się to do domu, miesza i tę mieszkankę należy piełdolnąć, jeśli jesteś przedstawicielem klasy robotniczej, bądź wypić, jeśli twoi bliscy otarli się o inteligencję, bądź co najmniej uważnie oglądają seriale telewizyjne.

Bo co to, curwa, jest? Planowanie centralne, że gin należy sprzedawać zmieszany z tonikiem w jednej butelce? A gdyby tak Elżbieta II, Z Bożej łaski Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej oraz innych Jej Królestw i Posiadłości królowa, przewodnicząca Wspólnoty Narodów, Obrończyni Wiary zechciałaby łaskawie pojawić się w Kijowie i naszłaby ją iście królewska chętka zabicia klina swym ulubionym trunkiem, czyli właśnie ginem z tonikiem, to podanoby jej ginowo-tonikowy miks za, urwa, 5 hrywien? A Obama? Co dostałby Barak Obama? Віскі-кола w małej buteleczce, zdobytej przez CIA-FBI w okienku jednego z kiosków chipsowo-alkoholowych na Kontraktplatz w Kijowie? Rum-cola dla Fidela Castro?

Jedno jest pewne: z trunkami i zakąskami dla prezydenta Rosji kłopotów w Kijowie nie będzie. Tutaj wszystko jest bardzo proste: wodka i siemieczki.

Apeluję o decentralizację smaków i upodobań konsumenckich. W tak zróżnicowanym pod każdym względem państwem, jakim jest Ukraina, jest to niezbędne.

Liaszkok Bururlaszok

Wymaz z pipki

Rada Najwyższa Ukrainy postanowiła dziś, że od 1 stycznia 2010 r. wjeżdżający na Ukrainę cudzoziemcy będą musieli udostępniać swe dane biometryczne.

Będą pobierać wymaz z pipki?

Bo nie wierzę, że w czasach szalejącego kryzysu władze tego pięknego w swym skomplikowaniu państwa znajdą kasę na czytniki danych biometrycznych.

No i jak będą ten z pipki wymaz  składować? W beczkach przy granicy?

Niezły to jednak pomysł. Jak się wymaz z pipki zepsuje, można będzie wyrwać potężne granty na ekologię. Od Unii Europejskiej, dla obywateli której planuje się tu przywrócić wizy.

Tęgie żyją tu głowy. Oj, tęgie.

 

Wasz Lach Buturlak